Dolomiti - mix


To niestety już mój ostatni post z Dolomitów. Powoli moje wakacje dobiegają końca. Będzie mi bardzo brakować 
 "Białych Gór"...




i wszechobecnych niedźwiadków ...




 Przed powrotem do domu weszłam do drogerii z kosmetykami naturalnymi. Gdy jestem na wakacjach bardzo lubię próbować regionalne potrawy, ale interesują mnie też nowinki kosmetyczne. Ponieważ usłyszałam świetnie opinie o kosmetykach z "Erboisteria Amica" udałam się na zakupy ...


Do domu zawiozę chroniący krem do cery wrażliwej i zmęczonej oraz podpuchniętych oczu z witaminą E oraz jagodą.



Wypróbowałam już trzy kosmetyki do makijażu: dwustronną kredkę do ust, tusz do rzęs od Planters oraz lakier do paznokci z efektem żelu.




Kredki do ust kupiłam aż dwie!Pierwszą w tonacji zgaszonego różu wypróbowałam od razu i bardzo mi się spodobała, więc wróciłam po drugą "koralową". Kredka jest z jednej strony konturówką, z drugiej szminką. Daje matowy efekt, świetnie się nosi i fajnie maluje. Bardzo długo się trzyma na ustach. Aby nadać ustom efekt "wypełnienia" najpierw smaruję je sztyftem nawilżającym, a potem aplikuję kredkę.




  Tusz do rzęs od Planter's zaciekawił mnie opakowaniem. Każdy z pięciu tuszy miał inne, "rysunkowe" opakowanie. Wszystkie tusze są wodoodporne, wydłużające i lekko podkręcające rzęsy. Nie obsypują się i nie podrażniają oczu.



  Lakier do paznokci "Gel and volume effect"...


 Lakier poleciła mi ekspedientka i rzeczywiście był wart kupna. Trzyma się bardzo długo, ma szeroki pędzelek, nałożyłam trzy warstwy, a paznokcie wyglądają jakby były "hybrydowe". Nie niszczą jednak płytki paznokcia i możemy delikatnie zmyć je normalnym zmywaczem do paznokci.


W mieście kupiłam jeszcze inne drobiazgi ...


 Szczotkę bardzo do mnie podobną :) ...


 oraz szkatułkę - muffinkę na biżuterię ...


 Będzie mi brakowało moich ulubionych miejsc ...










Dolomity, do zobaczenia wkrótce!:)

Dolomity


Z różnych względów (nie zawsze ode mnie zależnych:), nie jestem "typem chodzącym po górach". Jednak udzieliła mi się atmosfera miejsca i choć poranek spędziłam w drogerii z naturalnymi kosmetykami (post wkrótce), zmieniłam kapelusz i ... weszłam na górę z punktem widokowym.

Per tanti motivi (da me non dipendenti:)), non sono il "tipo che scala le montagne", nonostante questo ho sentito l'atmosfera del posto in cui mi trovo e anche se la mattina l'ho passata in una erobisteria (prox post), ho cambiato il cappello e sono salita in montagna fino a un punto panoramico.

 

 Na zdjęciach możecie zobaczyć Zamek Belfort,Zamek Thun ...
Sulle foto potete vedere il Castello Belfort e Castello Thun ...


 
oraz górskie miasteczko Cavedago ...
e la citta' di Cavedago ...



 Na szczycie stoi stary, malutki kościółek oraz znajduje się cmentarz ...
Su si trovano una piccolissima chiesa e un vecchio cimitero ...


 
Po takich spacerach wszystko smakuje dużo bardziej!:)
Dopo passeggiate del genere ogni piatto e'molto piu' che buono!:)




:)

shopping


Ostatnie dwa dni miałam przyjemność pochodzić trochę po sklepach w Andalo. Mimo, że jest to niewielkie miasteczko, oferuje swoim gościom różnego rodzaju sklepiki. Znajdziemy oczywiście popularne sklepy z pamiątkami z Alp tzw. "Alpen Folk", gdzie znajdziemy pamiątki dla najbliższych i dla siebie (może zakręcić się w głowie). W centrum Andalo są również sklepy z odzieżą (stosunkowo drogie),a nawet niewielkie centrum handlowe w środku z obuwiem sportowym oraz sklepem z akcesoriami do domu.Jest również świetnie zaopatrzony sklep zielarski z naturalnymi kosmetykami "Erboisteria" oraz sklep z porcelaną od Thun.  Zauważyłam,że w Andalo znajduje się wiele sklepów z biżuterią. Nie będę Wam polecać konkretnych sklepów,bo myślę że nie ma to sensu, każdej z nas podoba się co innego, chce z podróży przywieźć coś co znajdzie sama. Nie będę Wam zachwalać konkretnych produktów, ani podawać adresów bo każdy ma inny gust. Pokażę Wam jednak, co przywiozę sobie z wakacji ja, może coś spodoba się również Wam i przy okazji gdy będziecie w Trento lub Andalo sprawicie sobie coś podobnego.Ale po kolei ...

Po wypiciu porannego cappuccino oraz mini wuzetki zjedzonej w kawiarni (nie ma to jak wakacyjne, "zdrowe" śniadanie:)) ...



Minęłam skocznie i HAŁDY ŚNIEGU ...



I dotarłam do sklepy z rzemiosłem artystycznym. Przed sklepem znajduje się charakterystyczny olbrzymi, metalowy pojemnik. 





Sklep oferuje wiele pięknych przedmiotów z miedzi. Znajdziemy obrazy na ścianę, pojemniki wszelkiego rodzaju, przedmioty do kuchni i salonu oraz biżuterię z minerałów i kamieni szlachetnych. Znalazłam dla siebie ozdobny mini durszlak do powieszenia w kuchni (za 2euro) oraz filiżankę, której historia jest bardzo ciekawa. Okazało się, że była częścią zastawy w hotelu tureckim. Potem, została "odrestaurowana" tzn. domalowano na niej kwiatki, jednak po drugiej stornie filiżanki pozostały wyryte tajemnicze napisy ...





Filiżanka będzie pojemnikiem na biżuterię, kto wie, może przez przypadek za 9 euro kupiłam jakiś antyk ... ;) Również tam znalazłam dla siebie naszyjnik i bransoletkę z oszlifowanego kamienia ...



W sklepie z suvenirami z Alp pomyślałam o zbliżającej się zimie i jesieni i nabyłam długie, wełniane skarpetki, kakaowe "Serduszka z Andalo" oraz kubek z ŻÓŁTYM cukrem ... :)



Narzeczony w sklepiku z suvenirami znalazł i sprezentował mi torebkę. Mimo, że jest niewielka mieści wszystko co jest mi potrzebne i świetnie sprawdza się  podczas spacerów (jest niewielka i lekka) i bardzo przypomina torebki z Massimo Dutti ...





Póki co, to tyle ode mnie. Jeśli znajdę jeszcze coś godnego uwagi nie omieszkam się odezwać :)
 (jutro wybieramy się po wino i sery).


"Siłownia serca" czyli ponad sto drewnianych stopni do pokonania ...



PS.Znalazłam swój wymarzony dom! Jest nawet huśtawka ...



:)